koszty rejestracji samochodu kupionego za granic

elwisek portal

Temat: papierowy ale nowy
Pawcio na 130% od nowego samochodu kupionego na osobę prywatną zapłacisz w Polsce VAT. Od ceny samochodu, (nikt nie wnika czy kupiłeś z VATEM czy bez), + kosztów transportu + akcyza. Potem ewentualnie od Niemca możesz starać się odzyskać niemiecki VAT. Ważne jest stwierdzenie od nowego samochodu. Od używanego Vatu nie płacisz. W polskich przepisach, używany samochód to taki któremu opłynęło więcej niżł roku od pierwszej rejestracji za granicą i przejechał więcej niż 6000 km. Auto pięcioletnie z przejechanymi 5 000 km jest wg naszego prawa nieużywane Auto miesięczne z przebiegiem 100 000 km też jest nieużywane. Aby auto uznane było za używane i nie podlegało polskiemu VATowi musi spełniać jednocześnie obydwa warunki.ł roku i 6000 km. I to na dzień dzisiejszy jest obowiązujące. Przerabiałem ten problem przy kupnie mojego samochodu. Niemiec musiał przetrzymać mi samochód i do jeździć brakujące kilometry. Dopiero mogłem kupić samochód i oszczędzić trochę pieniędzy. To co piszesz o rejestrze unijnym VAT może i jest prawdą w odniesieniu do przedsiębiorców. Osób fizycznych nie dotyczy. Osoba prywatna przy zakupie samochodu nie posługuje się NIPem a tym bardziej EuroNIPem.
Źródło: camperteam.pl/forum/viewtopic.php?t=875



Temat: Polacy podpisują niekorzystne umowy
Kupujący za granicą używane samochody mają trudności z wyegzekwowaniem od sprzedających swoich uprawnień w razie wykrycia usterek lub wad - informuje Rzeczpospolita”. Europejskie Centrum Konsumenckie dostaje około 50 skarg konsumenckich rocznie na przedsiębiorców zza Odry. Pewien klient dostał inne auto, niż zamówił. Inni skarżą sięównie na wady kupionych samochodów i proszą o poradę, jak je reklamować u sprzedawców. Jak pisze dziennik, Polacy, którzy na własną rękę kupują za granicą używane samochody, powinni zwrócić uwagę na warunki umów i gwarancji. Niemcy często stosują wzory umów dla przedsiębiorców, które zawierają np. klauzule wyłączające gwarancję. Konsument z Polski, który podpisuje taką umowę, nie może potem domagać się naprawy samochodu na podstawie gwarancji lub zwrotu kosztów takiej naprawy. „Przy zakupie używanego auta trzeba wyraźnie zaznaczyć, że jest ono przeznaczone do użytku prywatnego - podkreśla Karolina Tołwińska z Europejskiego Centrum Konsumenckiego. Radzi, aby umowy, której treści nie rozumiemy, w ogóle nie podpisywać. Trzeba też sprawdzić, czy auto ma komplet dokumentów wymaganych przy rejestracji w Polsce: dowód rejestracyjny, kartę pojazdu, zaświadczenie o pozytywnym wyniku badań technicznych. Trzeba też zapłacić 500 zł tzw. opłaty wrakowej. Jak zauważają autorzy artykułu, Polacy mają też kłopoty z naprawą używanych aut. Najczęściej po wykryciu usterki od razu oddają je do serwisu. To błąd, bo wtedy niemiecki sprzedawca nie ma obowiązku zwrotu kosztów naprawy. „Można jednak uniknąć takiej sytuacji - mówi Małgorzata Furmańska, która w ECK odpowiada na pytania i udziela porad konsumentom. Po stwierdzeniu wady auta trzeba najpierw skontaktować się ze sprzedawcą i poinformować go o usterce. On zdecyduje, czy przeprowadzić naprawę w miejscu wskazanym przez klienta Polaka. Po otrzymaniu pisemnego potwierdzenia odmowy naprawy lub zgody na remont w wybranym warsztacie można przystąpić do naprawy. Dzięki pisemnemu potwierdzeniu posiadacz auta ma szansę dostać zwrot jej kosztów od sprzedawcy. [samar.pl]
Źródło: forum.octaviaclub.pl/viewtopic.php?t=4075


Temat: Na obcych tablicach naprawdę warto!
Na obcych tablicach naprawdę warto! Wolno jeździć z zagranicznymi numerami rejestracyjnymi, jednak muszą być ważne. Po naszych drogach jeździ w ostatnim czasie wiele aut z obcymi znakami rejestracyjnymi. Bardzo często dzieje się to w niezgodzie z przepisami, z czego zresztą niejeden kierowca doskonale zdaje sobie sprawę. Nie oszukujmy się - w większości chodzi o samochody sprowadzone przez mniej lub bardziej profesjonalnych handlowców, którzy zwlekają z zarejestrowaniem ich do chwili znalezienia kupującego, oczywiście po to, by zaoszczędzić na opłatach. Polisa nie wystarczy, trzeba zarejestrować Do tego stanu rzeczy przyczyniają się też towarzystwa ubezpieczeniowe, które bardzo chętnie sprzedają polisy OC, nie wnikając, czy auto ma ważny dowód rejestracyjny. Wielu kierowców nabiera przekonania, że skoro mają tablice (obce), dowód zakupu i polisę, to mogą legalnie wyjechać na drogę. Jest jednak inaczej. Oprócz przepisów kodeksu drogowego odnoszących się wprost do aut sprowadzonych z zagranicy obowiązują nas regulacje ogólniejsze. Po pierwsze (art. 71 ust. 1) - dokumentem stwierdzającym dopuszczenie pojazdu do ruchu jest dowód rejestracyjny albo pozwolenie czasowe. Po drugie (art. 71 ust. 5) - pojazd zarejestrowany za granicą dopuszcza się do ruchu, jeżeli odpowiada wymaganym warunkom technicznym, ma tablice rejestracyjne z numerem składającym się z liter alfabetu łacińskiego i cyfr arabskich, a kierowca ma przy sobie dokument stwierdzający dokonanie rejestracji. Mówiąc krótko - aby jeździć po polskich drogach, sprowadzone auto musi mieć wciąż ważną rejestrację zagraniczną! Tymczasem - niezależnie od tego, że w różnych krajach odmienne są przepisy i zwyczaje dotyczące postępowania w razie sprzedaży samochodu cudzoziemcowi - wiele pojazdów na obcych tablicach nie spełnia tego warunku! W pierwszym rzędzie dotyczy to aut kupionych w krajach, gdzie sprzedaż za granicę oznacza wyrejestrowanie pojazdu, co potwierdza wpis w dowodzie rejestracyjnym. Pozwolenia czasowe mają krótką ważność W wielu państwach wydaje się też rozmaite dokumenty i tablice "wyjazdowe" (będące odpowiednikiem naszego pozwolenia czasowego). Z natury rzeczy mają one najczęściej krótki okres ważności, po którego upływie auto ma status wyrejestrowanego! Komplet dokumentów wymagany przez wydziały komunikacji do rejestracji pojazdu nie zastępuje więc polskiego dowodu rejestracyjnego! W razie kontroli policyjnej narażamy się na mandat w wysokości do 500 zł oraz obciążenie kosztami odholowania auta na parking. Na rejestrację masz 30 dni Zgodnie z ustawą "Prawo o ruchu drogowym" (art. 71 ust. 6 i 7) właściciel pojazdu sprowadzonego z terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej obowiązany jest zarejestrować pojazd na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej w terminie 30 dni od jego sprowadzenia. Auto pochodzące spoza Unii - po dokonaniu ostatecznej odprawy celnej przywozowej - dopuszcza się do ruchu na okres 30 dni. Numery "niewywozowe"? Do Polski trafia wiele aut na zagranicznych tablicach rejestracyjnych, które w zasadzie nie są przeznaczone do użytku poza krajem wydania. Najczęstszym przypadkiem są niemieckie tablice tymczasowe (Kurzzeitkennzeichen - białe z żółtym paskiem z boku). Wprawdzie niemieckie urzędy i firmy ubezpieczeniowe nie mają nic przeciwko korzystaniu z takich tablic również w ruchu międzynarodowym, jednak nie zostały one oficjalnie zgłoszone innym państwom-sygnatariuszom wiedeńskiej Konwencji o Ruchu Drogowym z 1968 roku. Z tego powodu służby graniczne innych państw mogą po prostu nie przepuścić przez granicę auta z taką rejestracją! Z kolei niemieckie przepisy szczegółowo opisują, do czego można wykorzystywać takie tablice - otóż wyłącznie do jazd próbnych i testowych oraz do przeprowadzenia samochodu z miejsca zakupu. Jeżeli np. doszłoby do wypadku z udziałem takiego pojazdu w innych okolicznościach, to niemiecki ubezpieczyciel może odmówić przyjęcia odpowiedzialności za szkody! Czasem na polskich giełdach można też spotkać samochody z niemieckimi numerami "handlowymi" (czerwone znaki na białym tle). Zakup takiego pojazdu wiąże się ze sporymi utrudnieniami, bowiem sprzedawca nie może przekazać go nabywcy wraz z tablicami rejestracyjnymi. Wynika to z faktu, że są one wydawane nie na konkretny samochód, ale na firmę lub osobę prowadzącą działalność gospodarczą związaną z obrotem pojazdami. Aby po zakupie poruszać się legalnie na polskich drogach, należy w wydziale komunikacji dokonać przynajmniej tymczasowej rejestracji pojazdu.
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=6757


Temat: Żółte tablice, białe papiery
Co jakiś czas na polskich drogach spotkać można samochody z nietypowymi, żółtymi tablicami. To pojazdy zabytkowe. Dumni posiadacze by zarejestrować i ubezpieczyć takie auto przejść muszą długą administracyjną drogę. Niektórzy właściciele aut zabytkowych śmieją się, że łatwiej jest zrobić sobie żółte papiery niż wyrobić żółte tablice dla swojego samochodu. Dla przykładu wcale nie trzeba jeździć pojazdem zabytkowym, by mieć zabytkowe tablice. Zamieszaniu winne są przepisy, rozproszone w kilku ustawach i aktach prawnych. Samochód może być zabytkowy, unikatowy, historyczny, kolekcjonerski – zależnie od tego, który urząd się nim zainteresuje. Najpierw opłaty Załóżmy, że po miesiącach poszukiwań udało nam się wreszcie zdobyć pojazd, który w naszej opinii powinien jeździć z żółtymi tablicami. Po pierwsze, jeśli samochód kupiono za granicą, trzeba postarać się o przetłumaczenie dowodu rejestracyjnego auta. Potem wizyta w urzędzie skarbowym – od samochodów kupionych w kraju Unii nie płaci się podatku VAT, natomiast jeśli auto kupiono w kraju trzeba zapłacić 2% podatek od czynności cywilno- prawnych. Pierwsze dokumenty do długiej listy niezbędnej do zgłoszenia w wydziale komunikacji. Jeśli sprowadzamy samochód zza granicy, w urzędzie celnym należy zadeklarować, że jest to pojazd kolekcjonerski. Wtedy celnicy nie zażądają akcyzy od importowanego samochodu. W niektórych przypadkach trzeba będzie udowodnić urzędnikom w wydziale komunikacji, że nie musimy mieć dowodu opłaty akcyzy – pomocna może być opinia prawna Urzędu Celnego. Rozliczeni z fiskusem, możemy rozpocząć starania o uznanie samochodu za zabytkowy Zabytkowy czy unikatowy? Ustawa prawo o ruchu drogowym stwierdza, że żółte tablice mogą zostać nadane pojazdom zabytkowym, a w dalszej części wspomina również o pojazdach unikatowych. Wspomina się, czym jest jedno a czym drugie. Otóż pojazd zabytkowy „to pojazd, który na podstawie odrębnych przepisów został wpisany do rejestru zabytków lub ujęty w centralnej ewidencji dóbr kultury” (art. 2 pkt 39 Kodeksu Drogowego). Wpisu takiego możemy dokonać wypełniając tak zwaną „białą kartę”, której wzór przygotował Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków. Następnie 3 egzemplarze składamy u każdego z Wojewódzkich Konserwatorów Zabytków (opłata skarbowa 5 zł + 50 gr. za każdy załącznik np. zdjęcia). Warto by wypełnieniem „białej karty” zajął się uprawniony rzeczoznawca. Pomoże to uniknąć zamieszania i zbędnego rozczarowania, że auto, które mamy nie jest zabytkiem. Podstawowym kryterium uznania pojazdu za zabytkowy jest jego wiek – 25 lat, a także ilość oryginalnych części – 75%. Pojazd unikatowy, to według prawa drogowego „pojazd wyrejestrowany, który nie podlega powtórnej standardowej rejestracji, ale mający co najmniej 25 lat, którego model nie jest produkowany od lat 15, i uznany przez rzeczoznawcę samochodowego za unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji” (art. 79 pkt 4). Kontrola i dopuszczenie do ruchu Jeśli auto jest już zabytkiem lub unikatem, wpis do ewidencji został potwierdzony przez Konserwatora Zabytków następnym krokiem jest przeprowadzenie badań technicznych samochodu. Auto, nawet jeśli jest zabytkowe, musi jednak spełniać podstawowe kryteria zapewniające mu bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Wypełnić trzeba wniosek o przeprowadzenie badania zgodności pojazdu zabytkowego z warunkami technicznymi – bagatela 78 punktów! Przy sobie trzeba mieć również dowód rejestracyjny i dokument potwierdzający własność samochodu. Wg ustawy badanie przeprowadzić może każda stacja kontroli pojazdów. W praktyce bywa z tym różnie. Co ciekawe, przepisy zakładają, że po tym pierwszym, dopuszczającym do ruchu badaniu, auto zwolnione jest z okresowych kontroli technicznych. Koszt badania – około 250 zł. Rejestracja i ubezpieczenie Wizyta w urzędzie komunikacji, to krok ostatni. Zanim jednak auto otrzyma upragnione żółte tablice, trzeba być pewnym, że pękata teczka zawiera całą listę dokumentów. Oto one: wniosek o rejestrację w wydziale komunikacji, dowód tożsamości, dowód własności pojazdu, dowód rejestracyjny wraz z tłumaczeniem (jeśli pojazd był wcześniej zarejestrowany za granicą), potwierdzenie umieszczenia pojazdu w ewidencji zabytków oraz opinię rzeczoznawcy, dokumenty ze stacji kontroli pojazdów, dokument potwierdzający dokonanie opłat skarbowych, potwierdzenie wpłaty za żółte tablice (100 zł) oraz za opłaty rejestracyjne (92,50 zł), tablice rejestracyjne (jeżeli pojazd był zarejestrowany w Polsce). Opłaty skarbowe to 5 zł na wniosek i 50 gr. na każdy z załączników. By wyjechać samochodem na drogę niezbędne będzie również ubezpieczenie OC. Czasowe lub stałe. Ustawa o ubezpieczeniach dopuszcza (mówiąc o pojazdach historycznych) wykupienie ubezpieczenia OC na okres krótszy niż 12 miesięcy, ale nie krótszy niż 30 dni. Pozwala to nieco zaoszczędzić na opłatach, np. jeśli samochód jeździ wyłącznie na zloty, zaś mroźne zimowe dni spędza w garażu. Ile kosztuje rejestracja samochodu zabytkowego?: Ekspertyza rzeczoznawcy (w przypadku pojazdu unikatowego) i wypełnienie białej karty: 250zł Badanie techniczne:[/b] 250zł Tablice rejestracyjne (żółte): 100zł Opłaty w wydziale komunikacji: 92,5zł Wpis do ewidencji zabytków techniki: 5,5zł RAZEM: 698zł Dodatkowe koszty w przypadku przywozu auta zza granicy: Tłumaczenie dowodu rejestracyjnego:[/b] 100zł Dokument VAT 25 – o braku konieczności opłaty podatku VAT, w przypadku przywozu z krajów UE:150zł RAZEM: 250zł Lista dokumentów potrzebnych do rejestracji samochodu zabytkowego: - dowód tożsamości, - wniosek o rejestrację w wydziale komunikacji, - dowód własności pojazdu, - dowód rejestracyjny wraz z tłumaczeniem (jeśli pojazd był wcześniej zarejestrowany za granicą), - potwierdzenie umieszczenia pojazdu ewidencji zabytków oraz opinia rzeczoznawcy, - dokumenty ze stacji kontroli pojazdów, - dokument potwierdzający dokonanie opłat skarbowych, - potwierdzenie wpłaty za żółte tablice, - potwierdzenie opłaty rejestracyjnej. - tablice rejestracyjne (jeżeli pojazd był zarejestrowany w Polsce). źródło: motofakty.pl
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=4059


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © elwisek portal